Ludzie

aga Agnieszka Drzewiecka-Protić − pomysłodawczyni i organizatorka.

Kinomanka. Ukończyła Wyższą Szkołę Zarządzania i Marketingu w Warszawie, a pracę magisterską pisała o zarządzaniu dystrybucją kinową. Studiowała też produkcję filmową na PWSTiTV. Od początku wiedziała, że będzie pracować przy filmie. Zaczynała w dystrybucji kinowej, później trochę produkcji m.in. przygotowanie dubbingu dla filmów dziecięcych. Ostatnie lata to głównie postprodukcja filmowa. Takie doświadczenie zawodowe daje znajomość cyklu promocji i zachowań widzów oraz świadomość oczekiwań twórców. W trakcje prac związanych z produkcją i postprodukcją, współpracowała z festiwalami Planet Doc Review, Festiwal Filmu i Sztuki Dwa Brzegi, przegląd kina japońskiego.

Wychowałam się na filmach dla dzieciaków, a potem dla nastolatków. Teraz znam film od kuchni, a i tak każdy nowy film oglądam z niezmiennym zainteresowaniem. Emocje są najważniejsze. Kino Pionier w Strzelcach Opolskich stało praktycznie naprzeciw mojego rodzinnego domu. W każdą niedzielę byliśmy ze starszym bratem odprowadzani na poranki. To zresztą jedno z moich pierwszych wspomnień z kina: głowa Misia Koralgola ponad głowami chmary dzieciaków wpatrujących się w ekran. W kinie Pionier siedziałam zawsze w ostatnim rzędzie i od czasu do czasu stawałam na fotel, żeby zajrzeć do kabiny projekcyjnej. Pamiętam wrażenie jakie zrobiły na mnie Wodne dzieci i olbrzymią kolejkę, w której stałam pół dnia, żeby dostać się na Akademię Pana Kleksa. Ale głowę straciłam dla E.T. Wszystko miałam w E.T.! Jak się już usamodzielniłam odrobinę – mogłam sama przechodzić przez ulicę – to kino zaczęło być miejscem spotkań z przyjaciółmi. Chodziliśmy do kina ze śpiworami, gdy w dobie kryzysu kina oszczędzały na ogrzewaniu. Czego się jednak nie robiło dla X muzy. Fascynacja kinem zostaje na lata.

ania Anna Stadnik − pomysłodawczyni i organizatorka.

Kinomanka. Ukończyła Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie. Studiowała również Gender Studies na UW i scenariopisarstwo w Krakowskiej Szkole Scenariuszowej. Od ponad 10 lat związana z rynkiem filmowym. Pracowała przy wdrażaniu programu MEDIA w Polsce, w dystrybucji kinowej, w dziale koprodukcji Telewizji Polskiej, przez 5 lat również była szefową działu programowego festiwalu Dwa Brzegi. Od kilku lat pasjonuje ją pisanie i ulepszanie scenariuszy.

Filmy dla młodziaków od zawsze nie dają mi spokoju. Pewnie dlatego, że bardzo dobrze pamiętam swoje pierwsze kino Syrenka w Ustroniu Morskim, gdzie fotele były zielone, a ja miałam swój ulubiony w ostatnim rzędzie, fotel nr 1. Tam chodziłam z mamą na poranki jako przedszkolak, tam chodziłam na pierwsze filmy dla starszaków. Tam, kilka lat przed 12 urodzinami, obejrzałam swój pierwszy film od 12 lat (był to Biały smok Jerzego Domaradzkiego i Janusza Morgensterna). Ostatnie klasy podstawówki i liceum to już było wychodzenie do kina z przyjaciółmi w celach towarzyskich i poznawczych – te walki o znaczenie – to było coś! Mimo, że dość wcześnie zaczęłam oglądać filmy z dorosłymi bohaterami, te z moimi rówieśnikami na ekranie były dla mnie najważniejsze. Do tej pory, na strychu mojego rodzinnego domu, jest pudełko z biletami, takimi starymi, z rolki…

hanmysz Joanna Hanusiak – organizatorka i dyrektor marketingu.

Kinomanka. Absolwentka Wydziału Filologii Polskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Tłumaczka filmów i książek z języka włoskiego, angielskiego, rosyjskiego. Od 1998 związana z rynkiem filmowym. Była odpowiedzialna za wprowadzenie na polski rynek formatu DVD Warner Home Video; PR Manager a potem Dyrektor Marketingu w SPI International Polska, dyrektor Marketingu w Monolith Films. Na krótko zdradziła film podejmując pracę – jako Dyrektor Marketingu – w LEGO Polska. Związana z festiwalami filmowymi (programowanie, promocja, tłumaczenia): Planete Doc Review, Festiwal Filmu i Sztuki Dwa Brzegi, Przegląd Filmów Bułgarskich, Transatlantyk.

Zaczęło się od Dobranocek – Reksia (pozytywny bohater, byłam jego gorącą wielbicielką), Delfina Uma (ten powiew wielkiego świata i poczucie humoru!). Po Teleranku leciała Bitwa pod Stalingradem. Oglądana z otwartą buzią. Potem było kino polskie w różnych odmianach – każda z nich z sentymentem przeżywana i wspominana do dziś. Polski film w tv zawsze wygrywał z próbą chóru kościelnego – z którego, za karę, zostałam usunięta. Potem było liceum i Konfrontacje, potem studia w Krakowie. Szeroko otwarte oczy w kinie Mikro, wiszenie na parapecie, ale za to z dostępem do tlenu. Nadszedł rok 1989. I zaczęło się na dobre. Moja zasada: Jak film, to tylko w kinie.

karolina Karolina Wierzbińska – zaklinaczka fecebooka.

Dziennikarka i wydawca na co dzień związana z VU MAG, najlepszym w Polsce serwisem o modzie, copywriter przy działaniach ultra ciekawych. Przyjaciółka wielu projektów, pani od kontaktów i internetu. Etnolożka i feministka, która bywa nerwowa, kiedy nie ma perspektywy zbliżającego się wyjazdu dokądkolwiek. Od kilku lat w różnych miejscach na świecie fotografuje manekiny wystawowe wyprowadzając z równowagi sklepowych ochroniarzy i strasząc ludzi, że „one” żyją. W radiu WAWA przygotowywała wiadomości kulturalne, a dla serwisu TVN pisała teksty i realizowała materiały wideo z planów filmowych i festiwali. Bez internetu żyje mniej więcej 5 dni w roku (to łączny czas jej lotów samolotami) i wtedy czegoś jej brakuje.

Pierwsze wypady do kina to przede wszystkim nieistniejąca już Moskwa i jej dumne lwy oraz dywany w Lunie, po których szłam za rękę z moim tatą. W podstawówce, w tajemnicy przed rodzicami wyruszałam z przyjaciółkami w dalekie podróże tramwajem do Feminy i Atlanticu. Do pierwszego filmu kinowego nie przyznam się publicznie :], ale czasy to były magiczne.

niebieski1 Anna Klamczyńska – autorka koncepcji graficznej festiwalu.

Sztukomanka. Ukończyła Akademię Sztuk Pięknych w Warszawie na wydziale grafiki. Przy filmie pracowała wcześniej jako aktorka i aktorka dubbingowa, i to teatr, film i muzyka były wtedy najważniejsze w życiu. Teraz też, ale od strony plakatu, montażu, realizacji. Na co dzień współpracuje z teatrami w Warszawie i Waszyngtonie.

Przez to, że mieszkałam w dzieciństwie w małej miejscowości pod Warszawą, wyprawy do kina były rzeczywiście ogromnymi wydarzeniami, na które wybieraliśmy się całą rodziną. Najpierw długa (pewnie półgodzinna…) podróż samochodem, później kupowanie biletów i oczekiwanie na film. Przy każdej smutniejszej scenie od zawsze wylewałam tony łez (razem z moją mamą do spółki). Zostało tak do dziś, tak samo jak siadanie w 13 fotelu w XI rzędzie lokalnego kina, w którym bywało, że oglądałam filmy praktycznie sama.

Jola Prochowicz Jola Prochowicz – koordynatorka kontaktu ze szkołami i źródło pozytywnej energii.

Bibliofilka i kinomanka. Studiowała filozofię i filologię polską w ramach Międzywydziałowych Indywidualnych Studiów Humanistycznych na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Uzależniona od książek, przeprowadzek i zielonej herbaty. Naukowo zajmuje się feminizmem oraz szkolnictwem akademickim, zawodowo współpracuje z Festiwalem Filmu i Sztuki „Dwa Brzegi” oraz Miesięcznikiem „Znak”, prywatnie zaczytuje się w kryminałach Borysa Akunina i próbuje nauczyć się gotować.

W miejscowości, w której się wychowałam nie ma kina, więc pierwsze filmy na dużym ekranie był wydarzeniami na miarę wielkiego święta. Pamiętam wycieczki klasowe, ciężki zapach kina „Oaza”", którego już nie ma, a w którym zawsze skrzypiały fotele i było bardzo zimno. Nie wiem, co wtedy oglądaliśmy, ale pamiętam, że zawsze takim wycieczkom towarzyszyło wielkie podekscytowanie. W liceum chodziłam już na wszystko, na co tylko mogłam pójść, szczególnie jeśli było kontrowersyjnie i za darmo. W lubelskiej „Chatce Żaka” było dużo przeglądów kina niezależnego, więc tam i do „Wyzwolenia” chodziłam na wagary, na randki, na spotkania z przyjaciółmi.

Marcin Radomski Marcin Radomski – redaktor.

Kinofil, antropolog i animator kultury. Ukończył kulturoznawstwo w Instytucie Kultury Polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Studiował również Film&Media na Uniwersytecie w Amsterdamie. Współpracował z wieloma festiwalami filmowymi: Off Plus Camera w Krakowie, Tofifest w Toruniu, Warszawskim Festiwalem Filmowym, Międzynarodowym Forum Filmów Niezależnych w Warszawie, Młodzi i Film w Koszalinie, projektem Polska Światłoczuła oraz fundacją Legalna Kultura. Pisze teksty o filmie i kulturze do magazynów oraz portali internetowych. Redaktor prowadzącywww.tysiacznakow.pl. Prowadził cykl spotkań filmowych z młodymi twórcami „Black Box” w Czarna. Bar w Warszawie.

„Król lew” to pierwsze filmowe wspomnienie z kina „Jutrzenka”. Z relacji świadków wiem, że wzbudził wiele emocji. Nie mniejsze wrażenie sprawiały codziennie wieczorem Dobranocki, czyli wizyty z Bolkiem i Lolkiem na Dzikim Zachodzie, w Dolinie Muminków czy na podwórku u Reksia. Żadne wakacje nie mogły odbyć się bez kolejnej lektury „Pana Samochodzika”, a także filmowych przygód detektywa, szczególnie części „Pana Samochodzika i Templariuszy”.

Paula Paulina Stadnik – zaprzysięgła tłumaczka na język angielski.

Studiowała lingwistykę angielską i hiszpańską, a także filmoznawstwo na University College Cork w Irlandii. Współpracowała z Festiwalem Filmu i Sztuki DWA BRZEGI w Kazimierzu Dolnym, gdzie zajmowała się tłumaczeniem filmów, a także opieką gości zagranicznych. Tłumaczyła filmy i scenariusze dla polskich dystrybutorów. Podczas studiów pracowała w kinie na stanowisku kinooperatora, gdzie zajmowała się projekcją filmów i techniczną koordynacją festiwali filmowych, takich jak Cork Film Festival, French Film Festival, Asian Film Festival, jak również pokazami niezależnych twórców. Niedawno zaczęła delikatnie flirtować ze scenopisarstwem.

Film był zawsze obecny w moim domu – częściowo przez mamę, która przez pewien okres czasu pracowała w kinie, a częściowo przez moją starszą siostrę, która swoją kinomanię przeniosła na mnie. Z podstawówki pamiętam, że co roku na Dzień Wagarowicza cała szkoła wybierała się do kina na „Wodne Dzieci”. Później był wielki przełom, kiedy do kin wszedł „Król Lew” – pamiętam siebie w pierwszym rzędzie w kinie ‘Syrenka’ całą rozszlochaną po śmierci Mufasy.
Kiedy zaczęłam pracować w kinie i trzymałam w rękach ‘trzydziestkę piątkę’, miałam wrażenie, że ode mnie zależy jakość pokazanego obrazu, jestem jakby ostatnim etapem tworzenia filmu – byłam przez to perfekcjonistką i moje filmy nigdy nie były porysowane. Do dziś czule wspominam długie godziny spędzone w Sali nr 6 kina Gate, gdzie musiałam ręcznie popychać motor talerza podczas filmu „Most do Terrabithii”. Obejrzałam go przez okienko sali projekcyjnej ze 30 razy.
Zdarzało się, że kładłam się przy włączonym projektorze ‘Christie’, żeby pomyśleć i uspokoić się – mogę to porównać tylko do tego, jak w Wigilię kładłam się z rodzeństwem pod dopiero ubraną choinką i zapalaliśmy światełka…

Ben Ben Beck – dobry trampkowy przyjaciel i „pan głos” festiwalu.

Lektor, tłumacz, coach, trener. Dorastał i kształcił się w międzynarodowym środowisku. Dzięki temu już jako dziecko władał biegle językami angielskim, niemieckim i polskim. Znajomość języków oraz przyjaciele z różnych zakątków świata były powodem, dla których w dzieciństwie zaczął postrzegać różnice kulturowe jako szanse pozyskania wiedzy i poszerzenia horyzontów. Wielokrotnie dla polskich przyjaciół tłumaczył zagraniczne filmy (szczególnie dziecięce), do których w owych czasach dostęp był bardzo ograniczony – a polsku nie istniały. Chętnie wykorzystywał też niuanse lingwistyczne w rolach granych w szkolnych przedstawieniach teatralnych oraz epizodach telewizyjnych. Jego obecna praca jest tym samym naturalną kontynuacją stosowania wiedzy i umiejętności zdobywanych przez całe życie.
Obecnie jest zaangażowany w projekty:
- Bens´ Film Club – anglojęzyczny DKF dla miłośników kina, którzy cenią walory filmów w oryginale w połączeniu z dyskusją.
- Trójjęzyczny projekt wydawniczy wierszy Jana Brzechwy z tłumaczeniami W. Samborskiego (niem. & ang.) – książeczka i audiobook (m.in. z Piotrem Fronczewskim).
- Kino w Trampkach – międzynarodowy festiwal kina dziecięcego i młodzieżowego.

Kino i filmy towarzyszyły mi od zawsze. Doskonale pamiętam pojawienie się „Gwiezdnych Wojen” na wielkim ekranie. Przez dwa tygodnie z kumplami niemalże nie wychodziłem z kina. To było niesamowite przeżycie. Gdy rodzice przywieźli z RFN magnetowid i duży kolorowy telewizor z pilotem oraz „zapas” filmów na kasetach VHS kino „przeniosło się” do naszego domu. Tłumaczyłem „na żywo” filmy i kreskówki kolegom i koleżankom z sąsiedztwa. To była świetna zabawa. Pamiętam jaki byłem dumny i szczęśliwy wnosząc do tamtej, na ogół czarno-białej i monotonnej rzeczywistości telewizyjnej PRL’u, kolorowy świat nowoczesnej, zachodniej sztuki filmowej – nie zdając sobie nawet sprawy z poszerzania horyzontów – tak własnych, jak i przyjaciół. Taki też jest pomysł Kina w Trampkach – jest to wspaniała szansa i okazja rozwinięcia w Polsce kinematografii dziecięcej i młodzieżowej oraz zaangażowania młodych ludzi w sztukę filmową i otwarcia ich umysłów na świat. Jest to przedsięwzięcie tworzące dla dorastających generacji miejsce, w którym młodzi ludzie będą mogli w pełni doświadczać i współtworzyć nowoczesną sztukę filmową – miejsce, którego w Polsce dotąd tak bardzo brakowało.

Monika Monika Skolmowska – zegarmistrz festiwalowy, wie co, gdzie i kiedy; zaraża spokojem; nieoceniona przewodniczka wolontariuszy.

Poza codzienną, biurową pracą, jako swego rodzaju odskocznia, pracowała przy różnego rodzaju imprezach. Od 2003 roku przy organizacji międzynarodowych turniejów tenisowych kobiet w Warszawie. Od kilku edycji współpracuje z Festiwalem Filmu i Sztuki DWA BRZEGI.

Pierwszych dziecinnych fascynacji filmowych i wypraw do kina nie pamiętam. Pamiętam natomiast, pewnie jedne z pierwszych ;) , projekcje filmów w systemie 3D – jakieś szkolne grupowe wyprawy do kina, wagary w kinie.
Później, już w bardziej „dorosłym” życiu, zakochałam się od pierwszego wejrzenia w filmie „Girl, Interrupted”. Ta miłość pozostała mi do dziś. Film znam praktycznie na pamięć.
Przy okazji współtworzenia Dwóch Brzegów mam okazję widzieć powstawanie takiej imprezy praktycznie od podstaw. I to jest chyba w tym wszystkim najlepsze! Szkoda tylko, że wtedy prawie nie ma czasu na oglądanie filmów. Już po, intensywnie staram się nadrabiać zaległości i oglądać „nasze” filmy w warszawskich kinach.